• Kategorie
  • 16 03/17
    18:43

    Jak zacząć przygodę z pszczelarstwem?

    Coraz częściej otrzymuję telefony od osób, które albo właśnie nabyły pierwsze ule i pszczoły albo dopiero o tym myślą. Jak zacząć przygodę z pszczelarstwem? Czy warto? Jakie wyzwania czekają mnie na samym początku? Odpowiedziom na te i inne pytania można by poświęcić wiele miejsca, a Wydawnictwo Pasieka poświęciło im Numer Specjalny czasopisma „Pasieka”, który ukazał się w pierwszych tygodniach tego roku.

    (dalej…)

  • Kategorie
  • 07 02/16
    22:09

    Mini oblot w lutym

    Dziś, 7 lutego termometr po południu wskazał 10 stopni i na toczku sporo się działo. Oblotem tego chyba nie da się nazwać, ale w pewnej chwili w powietrzu wirowała spora chmurka owadów. Wszystko zaczęło się już około godziny 10.00. Wtedy też zrobiłem kilka zdjęć.

    Ruch na wylotku pierwszego ula

    Ruch na wylotku pierwszego ula

    Sąsiadki także wyleciały na spacer

    Sąsiadki także wyleciały na spacer

     

    Ule są ustawione na wschód, więc pomimo, że w cieniu było jedynie 8 stopni, to na osłoniętym od wiatru i dobrze nasłonecznionym pasieczysku pierwsze owady wyszły z ula i wzbiły się w powietrze. Najbardziej intensywny ruch zapanował 3 godziny później, gdy do rodzin zamieszkujących styropianowe ule dołączyły te z klepkowych, ocieplanych. Przyjemnie było znowu usłyszeć tak miłe każdemu pszczelarzowi bzykanie.

    Wierzby w najbliższym czasie nie dostarczą pyłku

    Wierzby w najbliższym czasie nie dostarczą pyłku

    Cieszy spora liczba pąków, ale pora jeszcze zbyt wczesna

    Cieszy spora liczba pąków, ale pora jeszcze zbyt wczesna

     

    Pytanie tylko, co pszczoły tak wcześnie mogą przynieść do uli. Jadąc kilka dni temu przez Opolszczyznę widziałem pylące leszczyny. Gatunek ten występuje wprawdzie w zasięgu krótkiego wiosennego lotu moich pszczół, ale w centralnej Polsce jest na niego jeszcze po prostu za wcześnie. Wierzbom także się nie spieszy. Styczniowe mrozy skutecznie powstrzymały przedwczesną wegetację.

    Pszczoły z uli klepkowych nie śpieszyły się z opuszczeniem swego lokum

    Pszczoły z uli klepkowych nie śpieszyły się z opuszczeniem swego lokum

    Sierzchowska część pasieki - latały ostatecznie pszczoły z wszystkich uli

    Sierzchowska część pasieki – latały ostatecznie pszczoły z wszystkich uli

     

    Nigdy jeszcze pszczoły nie obleciały się u mnie w lutym. Główne obloty wiosenne występowały w tutejszym mikroklimacie od 3 do 12 marca. Nie mam pojęcia czy to co dzieje się w tym roku będzie z korzyścią dla pszczół. Nie widać póki co śladów nosemy, wszystkie zazimowane rodziny nieco osłabły, ale wyglądają na zdrowe. Chyba powinniśmy spodziewać się powtórki we wtorek – dla Rawy Mazowieckiej prognoza wynosi +12 i słońce.

     

  • Kategorie
  • 08 10/15
    23:02

    IV Konferencja KD Pszczółka – zapraszamy!

    Zapraszamy wszystkie Koleżanki i Kolegów pszczelarzy do uczestnictwa w IV Konferencji KD Pszczółka działającego przy stowarzyszeniu Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Sierzchowskiej, która odbędzie się 15 listopada 2015 roku w Gminnym Domu Kultury w Cielądzu.

    Program spotkania:
    10:00 – Oficjalne rozpoczęcie
    10:30 – 12:00 – „Wszystko o pszczole Buckfast” – Michał Lewandowski
    12:00 – 12:45 – przerwa obiadowa
    12:45 – 13:45 – „Marketing produktów pszczelich” – Michał Piątek
    13:45 – 14:00 – przerwa kawowa
    14:00 – 15:00 – Zagadnienia związane z rozwojem rodziny pszczelej – Cezary Kruk
    „Co decyduje o szybkości podjęcia czerwienia przez matkę pszczelą”
    „Wiosenna pielęgnacja rodzin pszczelich”
    15:00 – 15:15 – przerwa kawowa
    15:15 – 16:15 – Zagadnienia związane z pozyskiwaniem produktów pszczelich – Cezary Kruk
    „Przygotowanie rodzin pszczelich do optymalnego wykorzystania pożytku”
    „Pozyskiwanie pyłku pszczelego i pierzgi”

    Imprezy towarzyszące:
    – Wystawy sprzętu pszczelarskiego
    – Stoisko z podręcznikami

    -Stoisko z węzą

    -Niespodzianka

    Liczba uczestników – 150 osób. W przypadku większego zainteresowania zadecyduje kolejność zgłoszeń. Opłata konferencyjna wynosi 25 zł. Cena ta obejmuje uczestnictwo w wykładach, koszt obiadu i przerw kawowych. Jej uiszczenie jest jednoznaczne z wpisaniem na listę uczestników. Proszę kierować ją na konto skarbnika klubu:
    Rafał Pietrzak
    MBank 03 1140 2004 0000 3002 7422 6487

    Patronat nad spotkaniem objął Wójt Gminy Cielądz pan Paweł Królak.
    Patronat medialny nad imprezą objęło ogólnopolskie czasopismo pszczelarskie „Pasieka”.

    Osoby kontaktowe:
    602 489 879 – Michał Piątek, Vice-prezes TPZS
    791 745 322 – Paweł Stachlewski – Prezes KD Pszczółka
    505 428 494 – Rafał Pietrzak – Skarbnik KD Pszczółka
    Serdecznie zapraszamy!!

  • Kategorie
  • 18 07/15
    19:52

    Dlaczego warto mieć „Dochodową Pasiekę”?

    Podręcznik ten dedykowany jest wszystkim pszczelarzom, bez względu na wiek, czy doświadczenie. Wierzę, że każdy znajdzie w nim to coś, co jego gospodarkę pasieczną uczyni przynajmniej odrobinę lepszą. Powstał, gdyż głęboko wierzę, że jest możliwe jednoczesne podniesienie dochodowości gospodarstwa pasiecznego i zwiększenie konsumenckiej satysfakcji z zakupów dokonywanych w naszym przypasiecznym sklepiku. Wszystkich pasieczników zapraszam do obejrzenia poniższego filmiku i dokonania zakupu:

    A tutaj jeszcze garść informacji z wydawnictwa”Pasieka”:

    reklama_Michał_Piatek-Dochodowa_Pasieka

  • Kategorie
  • 19 04/14
    21:22

    Życzenia Wielkanocne

    Życzę wszystkim zwolennikom miodu, Koleżankom i Kolegom pszczelarzom i czytelnikom strony radości i spokoju, spełnienia marzeń i niewielu trosk, rodzinnej atmosfery i chwili wytchnienia i refleksji. Oby nadchodzące dni wypełniły nas pozytywnym duchem i energią potrzebną w codziennych zmaganiach i zabieganiu o lepsze jutro.

    P.S. Na dziś zaplanowałem przegląd swoich pszczelich rodzin. Wziąłem ze sobą garść krat odgrodowych i dwa korpusy ramek. Właściwie nie zakładałem, że pojawi się możliwość zainstalowania magazynów miodowych. Wolałem być jednak przygotowany na wypadek gdyby jedna lub dwie najsilniejsze rodziny okazały się gotowe do pozyskania towarowego miodu. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że siła rodzin po ostatnim tygodniu bardzo się polepszyła. Szybko z magazynu pobrałem kolejne kraty i obecnie połowa rodzin ma już nadstawki miodowe. Nigdy jeszcze nie udało mi się tego dokonać przed Wielkanocą. Z drugiej jednak strony kwitną już w międzyrzędziach w sadach mniszki, śliwy już właściwie przekwitają. Klony są w rozkwicie, zaś wiśnie i czereśnie lada chwila osiągną pełnię kwitnienia. To chyba ten czas. Żniwa w tym roku przyszły wcześniej… Pozdrawiam wszystkich i tęsknie wyczekuję tegorocznego miodu.

  • Kategorie
  • 23 12/13
    23:44

    Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!

    5952145-boze-narodzenie-karty-dla-dzieci-z-pszczola-santa-claus-kipseli-i-zlotej-pilki

    Chciałbym wszystkim konsumentom mojego miodu, czytelnikom serwisu oraz Kolegom pszczelarzom złożyć serdeczne życzenia radosnych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia. Oby czas ten upłynął Wam pod znakiem rodzinnej harmonii, był wolny od smutku i trosk. Mam także nadzieję, że przyszły rok będzie jeszcze lepszy niż ten, który za kilka dni się skończy. Pozdrawiam wszystkich najserdeczniej, Michał Piątek

  • Kategorie
  • 29 07/13
    21:57

    Podbieranie miodu lipowego.

    Podbieranie lipowego miodu odbyło się w mojej pasiece w tym roku 22 lipca. Aura była prawie doskonała w pierwszej połowie lipca; dziesięć słonecznych i lotnych dni, tylko kilka deszczowych. Nawet w te mniej pogodne okresy czasem i tak udawało się pewnej liczbie owadów wyruszyć na pobliskie drzewa lip w poszukiwaniu bursztynowego nektaru. Jedyne, co w niekorzystny sposób wpłynęło na ilość miodu, to raczej chłodne jak na środek lata noce. Temperatury rzędu 11-13 stopni o świcie nie sprzyjały podawaniu optymalnych ilości nektaru do kwiatów przez drzewa. Do południa loty nie były więc bardzo intensywne, a przecież to właśnie z rana z reguły lipa wydziela najwięcej słodkiej ambrozji! Mimo to, kwitnienie tych majestatycznych, alejowych drzew było najokazalsze od co najmniej 5-6 lat.

    Większość pszczelarzy zakładała wysokie zbiory miodu lipowego w tym roku. Przyznam szczerze, że sam liczyłem nie tylko na większą jego ilość, ale i na niezrównaną jakość. Pszczoły rzadko kiedy mają sposobność pracować dla siebie w lepszych warunkach. Po fatalnej zimie i chudej wiośnie nastał dla nich czas obfitości. A efekt ich pracy? Najwyższej jakości aromatyczny miód lipowy! W tym roku jak i w poprzednim to właśnie ten gatunek miodu jest w mojej ocenie najwartościowszym i najsmaczniejszym spośród miodów gromadzonych na sierzchowskich pożytkach.

    Jedno, czego zawsze należy się spodziewać pracując przy pszczołach, to niespodziewane. Nie inaczej było w tym roku. Moje podopieczne nie byłyby sobą, gdyby nie pokusiły się o jakiś drobny żarcik. Otóż pomimo bardzo intensywnego rozkwitnięcia lip w miodzie wyczuwalny jest aromat i posmak mięty. Nie zdawałem sobie sprawy z tego jak dużo tego wartościowego dziko rosnącego czasem zioła zakwitło na łąkach i miedzach. Sam mam kilka kęp na podwórku, wykorzystuje ich liście do przyrządzania napoju z cytryną i miodem. Nie spodziewałem się jednak, że pewna część pszczół będzie oblatywać miętę, a nie zaś wyłącznie drobnolistną lipę. No cóż, dodatek mięty mimo wszystko jest ledwie wyczuwalny. To sprawia, że wciąż klasyfikuję ten miód jako lipowy. Myślę, że dla zwolenników tego gatunku dodatek ów będzie miłą niespodzianką.

    Miód lipowy w słoikach 0,9 l dostępny jest od jutra, czyli 30 lipca.

  • Kategorie
  • 07 04/13
    16:47

    Wierzby – wiosenny pszczeli raj.

    Pszczoły, w przeciwieństwie do innych zapylaczy, jak choćby trzmiele, zimują całymi rodzinami. Oznacza to zazwyczaj, że już w połowie marca można obserwować liczne loty pszczół. Nie widać jednak innych owadów, u których do zimy przygotowywana jest tylko matka. W kolejnym roku da ona początek zupełnie nowej kolonii. Tylko ona ma szanse przetrwać chłody i siarczyste mrozy, inni członkowie jesiennych owadzich społeczności giną najczęściej w ostatnich miesiącach roku.

    Tak wczesna wiosna, pomimo braku realnej konkurencji ze strony innych owadów zapylających, nie jest jednak zbyt obfitym czasem dla pszczół. Ziemia dopiero okrywa się trawą, życie kiełkuje z nową siłą. Poza podbiałem i krakusami próżno szukać kwiatów, które mogły by stanowić jakiekolwiek źródło pożytku. Czasem pewne ilości pyłku zapewnia leszczyna, ale jest to roślina dość zawodna i nader wszystko wiatropylna; sposób w jaki się rozmnaża nie wymaga tak naprawdę obecności zapylaczy. Jedyne w końcu marca i początku kwietnia pewne źródło wartościowej paszy białkowej (jaką stanowi pyłek) to wierzby.

    W naszym kraju występuje około 30 gatunków różnych wierzb. Łatwo krzyżują się między sobą dając bardzo wartościowe pod kątek pszczelarstwa mieszańce. Ich kwitnienie może trwać w naszych warunkach klimatycznych od 6 do 8 tygodni, choć rzadko trafiają się gatunki które kwitną dłużej niż 10-12 dni. Wyjątek może stanowić wierzba trójpręcikowa, zwana także migdałową. Kwitnie ona od wczesnej wiosny aż do początków lipca. Przez cały ten okres jest ona chętnie odwiedzana przez pszczoły.

    Selekcją wierzb w oparciu o kryterium pylenia zajmuje się w Polsce m.in. Instytut Pszelnictwa w Puławach pod kierownictwem Zbigniewa Kołtowskiego. Udało mi się nawiązać z nim kontakt, niestety ze względu na dużą liczbę zamówień, nie był w stanie zaoferować mi sztobrów wierzb. Szobry – to gałązki wierzb o długości ok. 30 cm, nie grubsze niż kciuk, które się ukorzenia, a z których następnie wyrasta okazały krzew, lub małe drzewo. Dodam jedynie, że podstawowa ilość którą można zamówić, to 12 taksonów po 10 sztobrów. Każdy takson to inny gatunek. Obsadzenie sąsiedztwa pasieki taką konfiguracją wierzb pozwoli pszczołom na gromadzenie wierzbowego pyłku przez prawie 2 miesiące.

    Sztobry na razie moczą się w wodzie w garażu. Czekają na wiosnę i wysadzenie do rozsadnika. Czy wyrośnie z nich ponad 200 drzew? Mam nadzieję...

    Sztobry na razie moczą się w wodzie w garażu. Czekają na wiosnę i wysadzenie do rozsadnika. Czy wyrośnie z nich ponad 200 drzew? Mam nadzieję…

     

    Niegdyś, wierzbę określano mianem królowej polskiego krajobrazu. Niestety, warunki nowoczesnego rolnictwa sprawiają, że drzewo to wypierane jest z łąk. W Sierzchowach, w promieniu 0,5 km od mojej pasieki, występują jedynie trzy łąki, gdzie można odnaleźć łącznie ledwie kilkadziesiąt okazów. Dlatego uznałem za sprawę dużej wagi uzupełnienie nasadzeń. Brak wystarczającej liczby wierzb w moich okolicach łatwo rozpoznać po tym, że pszczoły wiosną noszą także pewne ilości pyłku z olch. Nie jest on tak wartościowy jak ten, który pochodzi z wierzb. Mimo to, ze względu na niedobór pożytku wierzbowego, owady są zmuszone do gromadzenia także i jego.

    Udało mi się zgromadzić 215 sztobrów. Wśród nich jest sporo wierzby sadłowickiej oraz IBL-7. Mam też pewną ilość wierzby migdałowej. Dodatkowo jeden z kolegów pszczelarzy przysłał mi po kilka sztobrów z puławskich sadzonek, które do swojej pasieki zamówił z latach poprzednich. Mam nadzieję, że przyjmie się możliwie jak najwięcej okazów, przygotowałem już miejsce w którym będą rosły na stałe. Obecnie jednak w działaniach największą przeszkodą jest …przedłużająca się zima.

    Korzystając z okazji, chciałbym podziękować kolegom Łukaszowi Wnękowi, Łukaszowi Ramutowi i Lucjanowi Stolarczykowi za pozyskanie wierzb, przesłanie ich pocztą do mojego domu i wszelkie rady, których mi udzielili. Lucjan dodatkowo dołączył do przesyłki dwie pary rękawic do pracy w pasiece przy rozdrażnionych pszczołach. Życzenia wypisane na jednej parze nabierają szczególnego znaczenia zwłaszcza w sezonie takim jak obecny – fatalna pogoda, duże straty rodzin ze względu na niekończącą się zimę. Oby się spełniły!

    Lucjan! Dziękuję za pomoc i życzenia. Sam też życzę Ci wszystkiego dobrego!

    Lucjan! Dziękuję za pomoc i życzenia. Sam też życzę Ci wszystkiego dobrego!

     

    Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że będąc dziś na zakupach, spostrzegłem na regale w jednym z budowlanych sklepów sieciowych, nagłowną lampkę diodową. Kilka miesięcy wcześniej zastanawiałem się nad sposobem podbierania pozyskanego w ciągu dnia pyłku. Dokupiłem kilka dennicowych poławiaczy obnóży, gdyż rozwiązanie takie zwalnia mnie z konieczności codziennego odwiedzania pasieki i zbierania urobku. Takie mam doświadczenia z poławiaczami wylotkowymi – są skuteczne, ale oprócz tego, że drażnią pszczoły, to jeszcze pyłek jest narażony na zawilgocenie.  Dlatego też musiał być odbierany każdego dnia po ustaniu lotów pszczół. Stosując rozwiązanie jakim jest poławiacz dennicowy, konieczność odwiedzenia pasieki w celu zebrania z uli pyłku występuje co 2-3 dni, a to z kolei oznacza, że przy normalnej pogodzie każdorazowo będzie go co najmniej kilogram, a przy wybornej pogodzie i długich dniach pewnie i dwa lub więcej. Ponieważ z pracy do domu wracam przeważnie pomiędzy 22:00 a 23:15, zawsze gdy chodziłem po pyłek do pasieki do lasu, panowała tam już noc. Jedną ręką kolekcjonowałem obnóża, drugą przyświecałem sobie latarką. Zakupiona dziś diodowa lampka jest lekka i montowana na głowie, a światła daje całkiem sporo. To wydatek rzędu 15 zł. Ocena użyteczności tego gadżetu nastąpi dopiero z końcem maja, po przekwitnięciu wiśni. Myślę jednak, że bardzo ułatwi mi on pracę i przyśpieszy nocny obrządek na toczku.

    Przypadkowy zakup. Pewnie będzie miał wiele zastosowań także poza pasieką.

    Przypadkowy zakup. Pewnie będzie miał wiele zastosowań także poza pasieką.

     

     

  • Kategorie
  • 03 04/13
    10:52

    Tradycja spożycia miodu

    Za oknem wciąż zimowy krajobraz. W pasiece niewiele, żeby nie powiedzieć nic do roboty. Myśli każdego pszczelarza biegną obecnie w kierunku zbliżającej się wiosny i nowego sezonu. Jest więc chwila na refleksję, na głębszy oddech przed nadchodzącym okresem wytężonej pracy. Jak się to wszystko zaczęło? Skąd w ogóle pomysł na odbieranie pszczołom złotego owocu ich pracy? Korzystając z okresu przestoju postaram się w kilku akapitach nakreślić historyczny rys pszczelarstwa.

    Miód jest jednym najstarszych produktów spożywanych przez człowieka. Trudno obecnie z całą pewnością stwierdzić kiedy ludzkość odkryła jego żywieniowe i zdrowotne walory. Do dziś zachowało się jednak malowidło ścienne z dzisiejszych terenów Hiszpanii na którym widać postać ludzką, zapewne kobietę, podbierającą miód. Datowane jest ono na 12000 lat. Jak wtedy mogło wyglądać pozyskiwanie tego surowca, nietrudno sobie wyobrazić. Nikt jeszcze nie prowadził selekcji ras pszczół pod kątem ograniczenia agresji, więc pewnie żądliły niemiłosiernie. Z kolei prymitywny sprzęt też zapewne nie gwarantował jakiejkolwiek ochrony przed rozwścieczonymi owadami. Nie było też sprzętu do odwirowywania miodu z plastrów, więc pewnie całe gniazda były bezpowrotnie niszczone. Mieściły się one w półkach skalnych, rozpadlinach i innych trudno dostępnych dla człowieka miejscach.

    Odwzorowanie malowidła naskalnego odnalezionego pod Walencją.

    Odwzorowanie malowidła naskalnego odnalezionego pod Walencją.

    Pierwsze gliniane ule odnaleziono jednak na Bliskim Wschodzie i mają one około 4000 lat. W pismach sumeryjskich można znaleźć wzmianki o leczniczych walorach miodu. Hipokrates, uznawany za ojca medycyny wraz ze swoimi uczniami, opracował ponad 300 receptur zawierających jantarowy owoc pracy pszczelich rojów.  Z kolei w Egipcie czasów Ramzesa II miód był środkiem płatniczym, stosowano go jako zapłatę za pracę. Miód obecny jest także w kulturze chrześcijańskiej. Ziemia obiecana opisywana była jako kraj mlekiem i miodem płynący, zaś Chrystus spożył plaster miodu na oczach swych uczniów, aby przekonać ich o swym zmartwychwstaniu. Do VI wieku chrzczeni ludzie otrzymywali miód i mleko.

    Nasi przodkowie pobierali od pszczół miód już w czasach słowiańskich, kiedy państwowość jeszcze tu nie istniała. Jednakże napój ten tak naprawdę spopularyzował się w Polsce w dobie tzw. Złotego Wieku. Jego entuzjastami byli synowie Władysława Jagiełły. Dotyczy to także miodów pitnych, co świadczy o długiej tradycji miodosytnictwa w Polsce. Pijano w tym okresie miody pitne owocowe, korzenne, napoje z dodatkiem ziół i słodu, chmielu, a także soku brzozowego czy pozbawione jakichkolwiek dodatków, czyste miody lipowe, zwane lipcami i pewnie jeszcze wiele innych odmian. Niestety okres upadku Rzeczpospolitej zbiegł się także ze spadkiem konsumpcji miodów pitnych, które wyparła znacznie tańsza w produkcji wódka.

    Dawna pasieka. Pszczoły już blisko ludzkich siedzib, ale wciąż jeszcze w koszkach.

    Dawna pasieka. Pszczoły już blisko ludzkich siedzib, ale wciąż jeszcze w koszkach.

    Mimo prób wskrzeszenia tradycji konsumpcji miodów i miodów pitnych w końcu XIX i początkach XX wieku do dzisiejszych czasów spożycie pszczelich produktów pozostaje na niskim poziomie. Najsłynniejszym konsumentem miodu pitnego w Polsce prawdopodobnie pozostaje stworzony przez Henryka Sienkiewicza pan Zagłoba. Pozostało z dawnych czasów także powiedzenie, powtarzane czasem wśród pszczelarzy zapewne dla dodania otuchy: „Gdy za Jagiellonów Polska miód piła, to potęgą w świecie była. Gdy za Sasów miód na gorzałkę zamieniła, znaczenie swe w Europie straciła”. Abstrahując od zasadności przytoczonej frazy, warto zastanowić się nad tym, dlaczego obecnie tak mało jemy miodu.

    Sądzę, że o leczniczych właściwościach miodu nie trzeba nikogo przekonywać. Osoby regularnie spożywające ten wspaniały produkt nie chorują wcale, lub przynajmniej nie tak często jak wszyscy Ci, którzy tego nie robią. Wszystkim czytelnikom proponuję pewien test: proszę przez rok konsekwentnie zjadać niewielkie ilości miodu, a potem napisać do mnie czy zdrowie się przypadkiem nie poprawiło. Jestem pewien, że zamiast wydawać fortunę przy każdej wizycie w aptece, lepiej część tej kwoty przeznaczyć na znacznie przyjemniejszy w stosowaniu miód, a resztę na dowolny, inny cel.

     

  • Kategorie
  • 29 03/13
    16:34

    Wciąż zima.

    Zima to smutny okres dla pszczół. Gdybyśmy oceniali ten czas w życiu pszczelej rodziny ludzkimi kategoriami, to pewnie mogłoby nam się wydawać coś zupełnie innego. Wyobraźmy to sobie; pracujemy ciężko całą wiosnę, potem lato i jeszcze trochę wczesną jesienią, a w październiku udajemy się na zasłużony odpoczynek. Nie wychodzimy z domu, żyjemy z oszczędności poczynionych w okresie wzmożonego wysiłku. Sielanka!

    Dla pszczół jednak jakiś miesiąc temu rozpoczął się dramatyczny okres. Kiedy w początku marca pogoda pozwoliła na przegląd rodzin pszczelich jasnym stało się, że większość matek rozpoczęła już składanie jajeczek. Co więcej, w większości uli z jajek tych wykluły się już larwy, a w kilku w niedługim czasie miały wygryźć się pierwsze wiosenne pszczoły – co z pewnością już nastąpiło. Od tamtych ciepłych dni (5-6 marzec) minęło już nieco ponad 3 tygodnie w których nie było nawet jednego lotnego dnia. Pszczoły nie miały możliwości zaopatrzenia się w wodę ani w tak potrzebny o tej porze pyłek wierzbowy.

    Zima w tym roku jest dość zaskakująca. Nie dość, że rozpoczęła się dość wcześnie, bo już z początkiem grudnia – pojawił się śnieg i mrozy, to w dodatku trwa bardzo długo. W poprzednim roku w marcu było 12 lotnych dni, w tym roku tylko 3 jak dotąd i nic nie wskazuje, żeby pogoda miała się poprawić.

    Wychów młodych pokoleń wymaga od pszczół utrzymania w ulu temperatury 33-35 stopni Celsjusza. W sytuacji kiedy na dworze nocą panuje temperatura poniżej -10 stopni, nietrudno wyobrazić sobie jak katorżniczą pracę muszą wykonać zmęczone długim okresem zimy pszczoły, aby zapewnić swemu potomstwu warunki umożliwiające rozwój.

    O ile nie wydarzy się nic nadzwyczajnego, pszczelarzy w tym roku czeka raczej zdecydowanie mniejszy zbiór miodu wczesnowiosennego niż w ubiegłym roku, który dla wielu z nas i tak nie był najlepszy. Należy mieć nadzieję na dobrze nektarujące akacje i obficie kwitnące lipy oraz dobrą pogodę. Czasem bowiem natura potrafi rekompensować jedne swe kaprysy innymi. Może i tak będzie w tym roku?

    Poniżej zamieszczam dwa zdjęcia fragmentu mojej pasieki. Jest na nich ta jej część, którą widać z okna mojego domu. Nie byłem przy ulach przez ostatnie 3 tygodnie. Po pierwsze śnieg tam za kolana, a po drugie nawet gdyby coś było nie tak jak należy, to i tak nie będę w stanie uczynić obecnie nic, co realnie mogłoby pomóc „dziewczynom”.

    25 marca - niby cieplej, jakby słoneczniej. Czy to już wiosna?

    25 marca – niby cieplej, jakby słoneczniej. Czy to już wiosna?

    29 marca - koniec złudzeń. Aura bardziej przypomina koniec grudnia, niż pierwsze dni kalendarzowej wiosny.

    29 marca – koniec złudzeń. Aura bardziej przypomina koniec grudnia, niż pierwsze dni kalendarzowej wiosny.

     

    © 2017 Pasieka Pogodny Piątek | Design: intercertus.pl
    Polecam strony: Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Sierzchowskiej,Ośrodek Edukacji Językowej