Historia

Wszystko zaczęło się całkiem niedawno, bo w 2006 roku kiedy to pierwszy raz, tak na poważnie, zainteresowałem się pszczołami. Pierwsze 2-3 lata były jednak okresem zdobywania teoretycznej wiedzy opartej na podręcznikach i prenumeracie fachowej prasy oraz lekturze internetowych źródeł.

Choć mój dziadek był pszczelarzem, to w rodzinie nie znalazł się nikt, kto mógłby przekazać mi praktyczną wiedzę dotyczącą funkcjonowania rodziny pszczelej. Dziadek umarł bowiem kilka lat przed moimi narodzinami, a po jego pasiece uchowały się do dziś jedynie dwa ule. Obecnie, odrestaurowane, dumnie stoją w sercu mojej stacjonarnej pasieki zapewniając schronienie pracowitym i łagodnym rodzinom pszczelim. Osobą, która wprowadziła mnie w tajniki sztuki pszczelarskiej był wuj mojej Żony. Miałem okazję przypatrywać się i pomagać w pracy na ulach warszawskich i warszawskich poszerzonych w pasiece liczącej nieco ponad 20 pni. Czerw, pierzga, nakrop – to właśnie tam zdobyłem pierwsze podstawowe umiejętności praktyczne, zobaczyłem życie owadów na własne oczy, poczułem zapach ula i…ostrość żądła. Na koniec praktyki otrzymałem też wspaniałą nagrodę; samodzielnie zdjąłem dwa roje, a wkrótce także trzeci. Pozyskane w ten sposób pszczoły stały się zalążkiem mojej pasieki.

Pierwotnie trzy ule ustawione były w wiśniowym sadku stanowiącym dla mnie hobby po pracy, a dla moich podopiecznych całkiem niezłe miejsce bytowe i źródło pożywienia. Z czasem jednak, gdy zapadła decyzja o likwidacji drzewek, pnie przeniesione zostały na toczek pod zagajnikiem, gdzie znajdują się do dziś.

Co rok pogłowie pszczół rosło, podobnie jak zaplecze sprzętowe i moja miłość do tych niesamowitych owadów. W 2011 roku rodzin pszczelich było już 7 i przyniosły one wspaniały miód akacjowy i lipowy stanowiący odtąd  co roku powód, dla którego grono zadowolonych konsumentów stale się powiększa.

W kolejnym, 2012 roku, rodzin pszczelich przybyło jeszcze więcej i w związku ze zmianą prowadzonej gospodarki pasiecznej pierwszy raz udało się pozyskać miód wiosenny wielokwiatowy, cechujący się majowym aromatem wiśniowo jabłoniowych sadów, mniszka lekarskiego i dzikich śliw kwitnących w przylegającym do pasieki lesie.

W początku 2013 roku zdecydowałem się na stworzenie kolejnej, tym razem mobilnej pasieki. W konsekwencji tego postanowienia część rodzin pszczelich podróżuje w „delegacjach służbowych” na odległość 50-60 km od miejsca zimowego stacjonowania, kilkukrotnie zmieniając miejsce postoju w zależności od występowania bazy pożytkowej – kwitnięcia plantacji roślin owadopylnych takich jak rzepak, gorczyca, malina, borówka, facelia, gryka, nawłoć i może pewnego dnia wrzosy.

Żywię nadzieję, że przyszłość będzie równie udana jak moja dotychczasowa przygoda z pszczołami.

© 2017 Pasieka Pogodny Piątek | Design: intercertus.pl
Polecam strony: Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Sierzchowskiej,Ośrodek Edukacji Językowej